Data dodania: 2013-10-23
Obejrzeliśmy kolejny spektakl Teatru Muzycznego w Gdyni - "Chłopów" wg powieści Reymonta w reżyserii Wojciecha Kościelniaka. Przenoszenie powieści na deski "Muzycznego" to nowy sposób szukania materiału pozornie niemusicalowego, który da się zaśpiewać, zatańczyć, a i w głowach widzów, poza estetycznymi doznaniami zostanie coś jeszcze. Inscenizacja "Lalki" dowiodła, że jest to możliwe. Więcej, spektakl stał się autonomicznym dziełem sztuki. Czy udało się to z powieścią Reymonta?
W trzygodzinnym spektaklu zobaczyliśmy łowicki folklor, wieś polską XIX w. i miłosne perypetia Macieja, Antka, Jagny i Hanki. Widowisko jest syntezą powieści (znakomitą dla maturzystów), a w jego odbiorze pomaga znajomość szkolnego, lekturowego tekstu, którego doskonałość pokrywa inscenizacyjne mielizny. Perfekcyjny zespół aktorski, barwne kostiumy, umowna scenografia i sprawność reżyserii scen zbiorowych - wszystko to zachwyca. Mniej zachwyca brak w nim charakterystycznego motywu muzycznego lub przebojowych piosenek, a tym przecież musical stoi.
Zapamiętamy na pewno sceny zbiorowe. Obieranie kapusty, jarmark w Tymowie, darcie pierza czy taniec chłopów z cepami - rzeczywiście przenoszą i czynią atrakcyjnym wiejski świat, z którego, parafrazując Mickiewicza, my wszyscy. Bardzo wzrusza pieśń Kuby (parobka Borynów) - "Jezu mój, Jezu miłosierny". Jest w niej zapisany odwieczny dialog człowieka z Bogiem, dialog człowieka, któremu w życiu nie jest łatwo, który niczego nie dostaje za darmo, a wszystko musi sobie wywalczyć.
Akcji scenicznej towarzyszy anioł, jest cały czas obecny na scenie. Nie jest to postać zaczerpnięta z powieści noblisty. Brudny, z połamanymi skrzydłami czyni całą opowieść "metafizyczną". Jest też wiejski mędrzec puentujący przysłowiami ludowymi kolejne sceny. To też postać spoza powieści, która przypomina o tym co ważne, a przez słowa nadaje właściwy wymiar zdarzeniom i pozwala widzom na chwilę refleksji.
Warto było zobaczyć na scenie "Chłopów", choć zdecydowanie nie jest to najlepszy spektakl Teatru Muzycznego w Gdyni. Niezwykłą niespodzianką była obecność Ignacego Gogolewskiego - Antka w filmowej inscenizacji Jana Rybkowskiego z 1973 r. Obejrzyjcie film.
więcej »